CHIŃSKI DRAGON W ATAKU A KWESTIA WEJŚCIA POLSKI DO EURO – SEDNO SPRAWY

Nie dajmy się definitywnie omamić, skolonizować i ograbić!!!

Szanowni Państwo,

W tym artykule pragnę opisać moje spostrzeżenia i ostrzeżenia, odnośnie niebezpieczeństwa grożącego nam ze strony Chin, w szczególności jeśli wejdziemy do strefy euro. Ten temat wydaje się być pomijany przez media zarówno ściekowe jak i internetowe. Przedstawię więc tutaj moje wnioski.

Zacznijmy od euro. W swojej i współautora (Gianluca Versace), książce pt. „NEUROLANDIA – aspettando la fine dell’euro” włoski niezależny analityk finansowy Eugenio Benetazzo (http://www.eugeniobenetazzo.com/) tak pisze o euro (tłumaczenie własne): „ Nie istnieje na świecie, ani w historii ludów, waluta która mogłaby się ostać bez zakotwiczenia w mocnych wartościach takich jak: (….) ojczyzna, państwo, naród. Nie istnieje! Każdego dnia na własnej skórze płacimy wysoką cenę, za odrzucenie zdrowego rozsądku przez ekonomistów i finansistów dla ich korzyści i korzyści możnych tego świata.(…) ten znienawidzony pomysł takiej idei Europy, której podstawą była wspólna waluta, która zmieniła nasze życie na gorsze, chciana i wprowadzona przez tych, którzy po wprowadzeniu euro w styczniu 2002 roku, wzbogacili się ogromnie na naszej krzywdzie.” Str.25

W czyim interesie powstało euro? Po zjednoczeniu Niemiec (części wschodniej i zachodniej czyli po roku 1990) Niemcy musiały stawić czoła ogromnym kosztom związanym ze zjednoczeniem. To było zadanie bardzo trudne i nie mogłoby się odbyć „bez rozlewu krwi” jak pisze Benetazzo. Ale oto pojawiła się inspiracja/rozwiązanie: wspólna (europejska) waluta, euro, dzięki której towary niemieckie byłyby konkurencyjne, w porównaniu do marki, która umacniając się osłabiałaby niemiecki eksport. Dla krajów takich jak Włochy, Hiszpania, Grecja, Portugalia i Irlandia, które miały słabo rozwinięte rynki wewnętrzne, mocna narodowa waluta nie była korzystna, dlatego iż obniżała możliwości eksportu do krajów uni europejskiej. Przed wejściem do uni monetarnej, mogły te kraje decydować o obniżaniu czy też podwyższaniu kursu swoich walut, po to aby wspomagać eksport. Po wejściu do uni monetarnej i zastąpieniu własnej waluty na euro, takiej możliwości wpływania na kurs waluty te kraje już nie miały. Co to spowodowało? To, że niemiecki eksport doskonale się rozwijał, a eksport z krajów, które weszły do uni monetarnej z mocnym kursem waluty narodowej w stosunku do euro – spadał. Najgorsze było to, że producenci tych krajów, głównie małe i średnie firmy zaczęły mieć problemy ze zbytem na eksport i zaczęły bankrutować – bezrobocie wzrastało. Czyli jasno widzimy, że obywatele tych krajów i całe państwa, zostały rzucone na pastwę bankierów i finansowych spekulantów, oraz uni i banku centralnego europejskiego.

Państwa biedniejsze, które weszły z mocnym kursem w stosunku do euro, nie mające wystarczających dochodów do budżetu, z powodu kurczenia się gospodarki, zaczęły pożyczać pieniądze od Europejskiego Banku Centralnego, który jak wiemy, wcześniej pozbawił te kraje możliwości dodrukowania pieniędzy we własnym zakresie, czy też stosowania innych instrumentów. Wejście do strefy euro spowodowało utratę suwerenności finansowej i bankowej krajów, które do tej uni przystąpiły.

Co do tego mają CHINY? To, że już od jakiegoś czasu Chiny wykupują europejskie długi. Zresztą nie tylko europejskie – amerykańskie też.

Eugenio Benetazzo w w/w książce (tłumaczenie własne) pisze tak: „Pekin strategicznie zadecydował mocno zainwestować w europejski dług. (…) A jak wiadomo, kto kontroluje długi danego kraju, kontroluje pośrednio również jego politykę ekonomiczną, warunkując rozwój bądź też bariery ochronne jego rynku. Innymi słowy, jeśli Chiny mają moc szantażu w stosunku do nas, to nasza możliwość odparcia kolonizacji jest zneutralizowana”. Str.68

Dlatego proszę Państwa sytuacja jest poważna. Jeszcze nie weszliśmy do euro i może uda nam się do niego nie wejść, chociaż podpisaliśmy pewne umowy co do wejścia. Zdajmy sobie sprawę z tego, że jeśli wejdziemy, to możliwości chińskiej penetracji na nasz rynek jeszcze się zwiększą. Trzeba koniecznie sprawdzić, jeśli ktoś ma dostęp do dokumentów rządowych, jakie umowy zostały podpisane do tej pory z Chińczykami, bo sprawa była przez media ściekowe przemilczana. Prezydent Komorowski coś podpisał ale my nie wiemy dokładnie co i ile tych dokumentów było. Na internecie można przeczytać że stolicą całej tej grupy chińskiej która niedawno powstała w Europie ma być Warszawa. To jest niebezpieczne!!! To trzeba wyjaśnić. W szczególności dlatego że te zobowiązania podpisał rząd PO. Jako naród mamy prawo wiedzieć! Polecam artykuł; https://akademiapolityczna.wordpress.com/2015/07/17/czy-po-dominacji-ruskiej-pruskiej-amerykanskiej-zydowskiej-zostaniemy-zdominowani-przez-chiny/

Wiedzmy też, że obecny rząd na siłę pcha nas do wejścia do euro, co byłoby już samobójstwem. Dlatego jeśli zadziałamy, to może jeszcze da się coś uratować z naszej suwerennosci, lub ją nawet wzmocnić. Nasz nowy prezydent Duda prawdopodobnie pojedzie do Chin i miejmy taką nadzieję, że zadziała w naszym interesie polskim, a nie chińskim czy też banksterskim. Odnośnie tej ewentualnej wizyty: http://pl.sputniknews.com/opinie/20150701/604101.html#ixzz3f2Q7Capm

Są próby sztucznego wzmacnia wartości złotówki, co nie jest bez powodu. Musi być zatem jakiś cel. Być może nagle zechcą na siłę wprowadzić nas do euro i przy tym ze zbyt mocną złotówką w stosunku do euro, co byłoby już jawną zdradą stanu.

Osobiście uważam, że nie powinniśmy w ogóle wchodzić do euro aby nie stracić do końca własnej suwerenności. Moim skromnym zdaniem jeśli UNIA nie zamierza się zreformować tak, aby SŁUŻYŁA ludziom, a nie ich WYKORZYSTYWAŁA, to należy się od niej uwolnić, a nie pchać się do uni walutowej. Powyższy artykuł to opinia własna TG inspirowana książką Eugenio Benetazzo pt.”Neurolandia”

Poniżej wstawiam interesujący fragment z książki Profesora Grzegorza W. Kołodki pt.”Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości”. Profesor uważa że ważne jest NIE – kiedy wejdziemy do euro, ale po jakim kursie złotówki w stosunku do euro. Str.63:

„Przypomnijmy, że choć na bieżąco głosowania RPP są tajne, ich wyniki publikuje się z miesięcznym opóźnieniem i wtedy już wiadomo, kto jest „jastrzębiem”, a kto „gołębiem”, który uległ, a kto chciał postawić się rynkowi. To nie RADA POLITYKI PIENIĘŻNEJ dyktuje rynkom stopy procentowe, tylko rynki jej mówią, jakie to stopy mają być. Nie trzeba być ekonomistą, aby się domyślać, że analitycy bankowi działają na korzyść udziałowców swoich banków. A niekoniecznie ich klientów. Także wtedy, gdy publicznie formuują takie (samo) sprawdzające się prognozy. Rzecz jasna, bez stosownego zaangażowania mediów taki proceder byłby niemożliwy.

Gry o przyszłosć toczą się nieustannie i rozmaite prognozy są wykorzystywane jako ich instrumenty; w różnych celach. Wszystkie kraje posocjalistyczne, które przystąpiły do UNI europejskiej, mają na mocy traktatu z Aten obowiązek przystąpienia również do obszaru wspólnej waluty euro. By do tego doszło, muszą spełnić kryteria konwergencji walutowej ustalone w innym traktacie, z Maastricht. Do roku 2012 udało się to trzem spośród nich, kolejno Słoweni (w roku 2007), Słowacji (2009) i Estoni (2011). Choć najczęściej trzeba odpowiadać na pytanie, kiedy euro wejdzie do obiegu w pozostałych krajach, nie to jest najważniejsze, lecz kurs z którym przystępuje się do uni walutowej. Będzie on decydował o konkurencyjności gospodarki, o opłacalności eksportu i kosztowności importu, co rzutować będzie na koniunkturę gospodarczą i długookresowe tendencje wzrostu produkcji.

W interesie kraju dołączającego do euro leży, by nie wchodził do obszaru wspólnej waluty przy zbyt silnym pieniądzu. Wówczas bowiem – a tak było z chwilą powstania euro w przypadku Portugalii oraz niedawno w odniesieniu do Słowacji, która weszła do strefy euro z przewartościowaną koroną – eksporterzy za sprzedaną produkcję uzyskują relatywnie mniejsze przychody, co w sposób bezsporny jest niekorzystne dla krajowej gospodarki.

Rozważmy taki przypadek. Polska firma wytwarza meble kosztujące ją 8 milionów złotych. Połowę zbywa na rynku krajowym za złote, połowę na rynku zagranicznym za euro. Na rynku wewnętrznym realizuje marżę zysku 10 procent, sprzedając towar za 4,4 miliona złotych. Przy kursie wymiennym 4,40 złotego za euro, eksport daje 4,4 miliona złotych. W sumie przychód wynosi 8,8 miliona złotych i interes się kręci – ludzie mają pracę, przedsiębiorca zyski, państwo podatki. Następnie złoty bardzo się wzmacnia i przy kursie 3,60 produkcja na eksport jest zupełnie nieopłacalna. Co gorsza, opłacalny może okazać się konkurencyjny import mebli, które będą sprzedawane za 3,9 miliona, więc przestaje być opłacalna również produkcja na rynek krajowy, bo jej koszty wynoszą 4 miliony. Firma plajtuje i nie ma interesu – ludzie nie mają pracy, przedsiębiorca zysków, państwo podatków.

W Polsce, bo gdzie indziej jest odwrotnie, gdyż akurat tam przewartościowany kurs złotego czyni stosowną produkcję mebli opłacalną. No i – nie zapominajmy – tam rządzący politycy cieszą się większym poparciem wyborców, bo ogólnie lepsza jest sytuacja gospodarcza. Nic dziwnego, że to im – nie nam – zależy na mocnym złotym.

Co to wszystko ma wspólnego z prognozami? Otóż ma, niekiedy niemało. Polska z czasem przystąpi do strefy euro – nie tylko dlatego, że ma taki traktatowy obowiązek, lecz głównie dlatego że to się opłaci. Pod warunkiem że zrobi to z właściwym kursem, czyli takim, który umożliwi szybszy wzrost eksportu niż importu, zważywszy na strukturalny deficyt handlu zagranicznego w punkcie startu. Z kolei inne kraje mają interes w tym, aby do Polski jak najwięcej eksportować, co jest tym łatwiejsze, im złoty jest silniejszy. Zbyt silny złoty to słabość polskiej gospodarki.

Na tym tle to nader interesujące, że operujące w Polsce wielkie globalne banki – jeszcze większe niż Barclays – prognozują na rok 2015 kurs złotego do euro w wysokości 3,50. Aż tak znaczna aprecjacja złotego absolutnie nie ma uzasadnienia w fundamentalnych relacjach makroekonomicznych i oczekiwanym wzroście wydajności pracy, szybszym niż w krajach obszaru euro. To nie błędna metodologia prognozy daje taki irracjonalny wynik, lecz próba wpływania na oczekiwania podmiotów gospodarczych przez banki z krajów, które mają interes w jak największym dodatnim saldzie obrotów handlowych z Polską. To tam tworzy się miejsca pracy i zyski, dochody fiskalne i poparcie polityczne.

To nie tylko, a może nawet nie tyle prognoza, ile instrument pośredniego odziaływania na rzeczywistość, odpowiednio bowiem ukształtowane oczekiwania państwa, rządu, banku centralnego, banków komercyjnych i inwestycyjnych, eksporterów i importerów, inwestorów i spekulantów oraz przedsiębiorstw i gospodarstwa domowych kształtują przyszle procesy gospodarcze. Autorzy prognozy wyliczyli te 3,50, nie dlatego że tak wyszło z zastosowania konkretnego modelu ekonometrycznego, ale ponieważ tak miało wyjść zgodnie z życzeniem zleceniodawcy.

Jak ocenić tego rodzaju prognozę? Nie chodzi w niej o to, aby się sprawdziła, lecz by sprzyjała realizacji określonych celów. Wtedy od razu widzimy, że z punktu widzenia polskiej gospodarki, nie służy dobrej sprawie, z punktu widzenia zagranicznych interesów natomiast – jak najbardziej. Formułowanie ocen zatem zależy do pozycji, z których je się formuuje. Gdy interesy ekonomiczne nie są tożsame, oceny też nie moga być takie same. Zrozumiałe więc, że to, co jedni ganią, inni chwalą. Doprawdy punkt widzenia (także co do przyszłości) zależy od punktu siedzenia.”

Po resztę odsyłam do książki naszego chyba najwybitniejszego ekonomisty o światowej sławie Profesora Grzegorza W. Kołodki pt. ”Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości”. Musimy się uczyć, bo tylko wiedza pomoże nam usystematyzować ten cały gospodarczy burdel i wyjść z biedy.

Wyżej wymienionej książce towarzyszy specjalny portal internetowy NAWIGATOR (www.wedrujacyswiat.pl www.volatileworld.net ). Jego najważniejsza część to dynamiczny aneks statystyczny, zawierający masę danych o współczesnym świecie – i o polityce, społeczeństwach, gospodarce i środowisku naturalnym człowieka. Jak mówi sam autor: „Skoro ekonomistów nie można się pozbyć, trzeba ich wykorzystać dla dobra sprawy”.

Zachęcam Państwa do nauki i tworzenia gospodarczych wizji przyszłości. To już nie te czasy kiedy zostawialiśmy całą gospodarkę w rękach ekonomistów, którzy niestety sobie nie poradzili, dlatego musimy ich wspomóc. Teraz i w przyszłości w kreowaniu nowych gospodarczych rzeczywistości powinni brać udział wszyscy chętni. Warunkiem jest posiadanie odpowiedniej wyobraźni oraz wiedzy, a tę możemy teraz zdobywać czytając odpowiednie książki i korzystając z internetu. TG

p.s.

Jeśli uważacie Państwo, że ta informacja może być dla kogoś użyteczna, to uprzejmie proszę o przekazanie jej dalej, bądź upublicznienie jej blogach, facebookach czy stronach internetowych. Chodzi o to aby nasze społeczeństwo zostało jak najszybciej uświadomione. Bo tylko ludzie uświadomieni w prawdzie, podejmują właściwe działania i korzystne dla siebie i społeczeństwa decyzje.

Zapraszamy również na stronkę www.biuletyninspiracyjny.wordpress.com gdzie możecie państwo ściągnąć biuletyny w formie pdf

Jeśli zechcielibyście Państwo dołączyć do AKCJI: „Ocal babcię przed bronią MRU i dziadka też” to zachęcamy do odwiedzenia stronki www.biuletyninternetowy.wordpress.com tam też znajdziecie wszystkie numery BIULETYNU INTERNETOWEGO w formacie pdf do wydrukowania i rozdania osobom starszych, które nie mają dostępu do internetu.

Annunci

Rispondi

Effettua il login con uno di questi metodi per inviare il tuo commento:

Logo WordPress.com

Stai commentando usando il tuo account WordPress.com. Chiudi sessione / Modifica )

Foto Twitter

Stai commentando usando il tuo account Twitter. Chiudi sessione / Modifica )

Foto di Facebook

Stai commentando usando il tuo account Facebook. Chiudi sessione / Modifica )

Google+ photo

Stai commentando usando il tuo account Google+. Chiudi sessione / Modifica )

Connessione a %s...